Zgaszona latarnia, dogasa nadzieja
Szmer oddechu nocy
Księżyc zawiódł nieraz
Spalony zapach, unosi się w duszy
Ciemna krew zeschnięta
Dzień na prośby głuchy
Twarz skryta w blade dłonie,
szuka ciepła, by przeżyć
'Nikogo przy mnie nie ma,
żyć dla mnie jak nie żyć'
Ostatni promień wiary,
zamglony, lecz widoczny
Ten, jak ramię w mroźny dzień,
znak przyjaźni lotny
Dziś nadzieją ostatnią,
przed kresem serce chroni
Tej wiosny zerwany
Błęłitny kwiat magnolii