Wosk topnieje nagrzany,
po policzku jej spływa
Sama snuje się po nocach,
prawdę odkrywa
Nosi ciało na ramieniu,
choć ciąży-lewituje
Na palcach wśród snu,
choć ciało nic nie czuje
Sama stara się zapomnieć,
choć ranek nie zapomni
Chce zostać jak najdłużej
chociaż czas ją goni
Chce uwierzyć w twoje kłamstwo,
choć raz być okłamaną
Nie potrafi znów ucieknie,
nie obudzisz się rano