Trochę na krawędzi, namalował ktoś
kilka łez zagubionych,
"To jest twój los"
Szukałem odbicia, wśród nagich skał
nie mając okrycia
Deszcz po niebie się lał
Słyszałem, że wieczność,
zbliża serca do siebie
"Przestać czuć, choć kochać
Czy to prawda?... nie wiem"
Ślady pod stopami,
zamierały na piasku
kojąc choć na chwilę
nieobecność o brzasku
Porannemu słońcu
Nadawałem imienia
Chcąc zrobić wszystko,
by nie mieć serca z kamienia