Magia paru blaszek i czarnej satyny
Zaćmiła jej świat, zamknięty, nieczynny
Nie szukała wzroku, gdy znikało jej odbicie,
czekała aż niepamięć zabierze ją o świcie
Osuszyła serce, by nie czuć, że bolało
Chciała czas zatrzymać, lecz się nie udało
Wzięła nóż do ręki, bo milczenie złotem
Łzy płynęły, cierpiała, nie wiedząc co potem