Zamęt i chaos wyryty na szklance
Strach dzisiaj utulił w bezdna kołysance
Droga nie do przejścia, brak mi drogowskazu
Szukam swego głosu, nie rozumiem obrazów
Duch chce się uwolnić, pójść o krok dalej
Ciało nie pomaga, zagubione w szale
Ziemia ucieka, czas parzy dłonie
Nikt nie zaczeka, przyspieszony oddech
Ukryty za mrokiem, dzielnie bronię księżyc
Słońca złudzenie, nie pozwala mi przeżyć
Myśli rozbiegane, ciemne fale rozmyte
Czy znajdę latarnię? Czy o brzeg się rozbiję?