otrzyj mą twarz werniksem
nim wybuchnę
i stanę się kruchym
pyłem między palcami
zaufaj mi
nie będziesz potrafił mnie zrozumieć
gdy spłynie z oczu
żar rozpalonych nadziei
odejdź
zanim moja dusza
stanie się twoją
pozwól samotności
rozgościć się na dobre
mimo że ramiona pragną
wewnętrznego spokoju