Napisałem do Ciebie list
Nie wiedziałem jak cię nazywać
Podarowałem ostatnią myśl,
co nie pozwala ptakom wzlatywać
Wyścieliłem kopertę czułością,
pocałunkiem na pożegnanie
Ująłem w ramiona list
bez odpowiedzi na jedno pytanie
Wyryłem adres na kartce
wiatr poranka schłodził policzek
Siedziałem samotnie na ławce
Zapalając dla ciebie znicze